Wielkim echem i ogromną czkawką odbija się w polskim (i nie tylko) internecie wieść, iż rząd nasz, mimo protestów, kontrowersji, i ogólnego niezadowolenia, nie bacząc na opinię ekspertów (tych z prawdziwego zdarzenia), podpisał porozumienie ACTA, dając tym samym furtkę amerykańskim koncernom do inwigilacji, a najpewniej też do cenzury naszych poczynań w sieci.
I tak na prawdę, gdyby nie kilka osób, którym w końcu udało się szerzej tematu dotknąć, to pewnie nawet nie wiedzielibyśmy o tym, nad czym pracują ci, których wybraliśmy jako swoich reprezentantów (sic). Świadczą o tym fakty, iż nawet w dniu, kiedy te niefortunne porozumienie zostało podpisane, żadne media nie były zaprosszone, aby to uwiecznić, nie mówiąc już o relacjonowaniu przebiegu negocjacji nad kształtem tego dokumentu.
Dziwnym zbiegiem okoliczności dzień podpisania (nie)porozumienia ACTA, zbiega się z dniem, w którym polski parlament przegłosował ustawę, nadającą NIK niebywałe uprawnienia.
Na domiar złego, Ministerstwo Edukacji Narodowej podrzuca portalom gotowe artykuły, żeby zachęcać rodziców 6-latków, aby posyłali swoje dzieci do szkoły. No i jak tu nie odnieść wrażenia, że ktoś chce nas zrobić na szaro?
Oczywiście, nie sugeruję, że jest za tym ukryta jakaś teoria spiskowa, ale chciałbym się odnieść do smsa, którego dziś otrzymałem od swojego brata. Brzmiał on mniej więcej tak: “Dziś o 3 nad ranem demokracja opluła nam twarz”. Ja pozwolę sobie nieco to sprostować: to nie demokracja opluła nam twarz, tylko rządzący.
Nam obywatelom pozostaje jedynie przestać udawać, że pada deszcz i wziąć w końcu nasz los w swoje ręce. Póki co mamy pewne środki przewidziane prawem, aby działać. Musimy się spieszyć, ponieważ są już pierwsze ofiary po naszej stronie.
Jeśli jednak to nie przyniesie skutku, pozostanie jeszcze jedno wyjście:
I mówię całkiem poważnie…





Łukaszu , Pani Barbaro podpisuje się pod tym apelem i wystawiam filim na sowjego bloga…